wtorek, 4 lutego 2014

Ernst Jünger - kilka cytatów

(...) w przyszłości raczej padnę samotnie z wolnymi, niż pójdę z niewolnikami w pochodzie triumfalnym
Siła idei wyraża się żądaniem ponoszenia ofiar, a nie obietnicą zapłaty
W idei narodu nie widzę nic przestarzałego, jak też w rodzinie której wartość już od czasów Oświecenia próbuje się naruszyć
Choćby drzewo było nie wiem jak stare: jest młode w każdym nowym kwitnieniu
Ani jednego głosu na jakąkolwiek partię!
Epoka humanitaryzmu to epoka, w której ludzie stali się rzadsi
Walące się ołtarze są siedliskiem demonów
Żadnych kompromisów, żadnych głosowań, żadnych koncesji

wtorek, 18 stycznia 2011

Przysięga składana przez wstępujących do Ligi Akcji Francuskiej

Francuz z urodzenia i serca, z rozumu i woli, wypełnię wszystkie obowiązki świadomego patrioty. Zaangażuję się w walkę z każdym reżimem republikańskim. Republika we Francji jest bowiem rządem cudzoziemców. Duch republikański dezorganizuje Obronę Narodową i faworyzuje wpływy religii otwarcie wrogich tradycyjnemu katolicyzmowi. Francji musi zostać zwrócony ustrój, który będzie naprawdę francuski. Nasza jedyna przyszłość jest zatem w Monarchii, uosabianej przez Jego Wysokość Księcia Orleańskiego, spadkobiercę czterdziestu królów, którzy przez tysiąc lat byli Francją. Jedynie monarchia zapewnić może ocalenie publiczne i - biorąc odpowiedzialność za porządek - zapobiec złu, rozpoznanemu przez antysemityzm i nacjonalizm. Monarchia, ktora jest organem koniecznym dobra wspólnego, przywróci autorytet, wolności, dobrobyt i honor. Przyłączam się do dzieła restauracji monarchicznej. Będę mu służyć wszystkimi dostępnymi środkami.

Więcej o Action Française: http://metapedia.konserwatyzm.pl/wiki/Action_Française

niedziela, 16 stycznia 2011

Profesora Skarżyńskiego charakterystyka konserwatystów

Konserwatyści:
1) to, co naturalne i ułomne, ale — ich zdaniem — rzeczywiste, przeciw-stawiają temu, co z pozoru może się wydawać perfekcyjne, ale w istocie jest wymyślone i sztuczne, szczególnie jako dzieło człowieka;
2) to, co wieczne i konieczne, przeciwstawiają temu, co tymczasowe i przypadkowe;
3) trwanie przeciwstawiają postępowi;
4) ład statyczny lub powoli ewoluujący przeciwstawiają chaosowi i anarchii;
5) wartości absolutne przeciwstawiają relatywizmowi;
6) autorytet przeciwstawiają woli większości i emancypacji;
7) zobowiązanie przeciwstawiają uprawnieniom;
8) zachowanie przeciwstawiają aktywizmowi i planowaniu;
9) zasadę legitymizmu przeciwstawiają zasadzie suwerenności ludu;
10) instytucje przeciwstawiają woli subiektywnej;
11) ducha narodu albo społeczności lokalnej przeciwstawiają indywidualiz-mowi;
12) całość przeciwstawiają autonomicznej części;
13) mądrość zawartą w tradycji, przesądach, doświadczeniach, a wreszcie i w pewnych tajemnicach, przeciwstawiają racjonalizmowi, wiedzy jed-nostki ludzkiej i przekonaniu o możliwości pełnego czy nawet zadowa-lającego poznania rzeczywistości;
14) to, co organiczne, przeciwstawiają temu, co zatomizowane;
15) hierarchię przeciwstawiają równości;
16) wiarę przeciwstawiają refleksji.

Z książki Konserwatyzm, Zarys Dziejów Filozofii Politycznej




Na obrazku książe Adam Jerzy Czartoryski jeden z twórców i przywódca emigracyjnego monarchistycznego i konserwatywnego stronnictwa Hôtel Lambert.

piątek, 10 grudnia 2010

Wywiad z Tomaszem Wiśniewskim (Reaktorem)

Tomasz Wiśniewski (ur. 1991) – szczecinianin, obecnie studiujący w Poznaniu na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza na kierunku historia - myśl i kultura polityczna. Fascynat monarchizmu, konserwatyzmu i nacjonalizmu – wszelkich prawicowych ruchów radykalnych i awangardowych oraz ich historii. Członek Organizacji Monarchistów Polskich, publikuje m.in. w internetowym magazynie „Młodzież Imperium”, gościł także na łamach Templum Novum i Polityki Narodowej. Fan muzyki postindustrialnej i neofolkowej, autor wielu klipów promujących „prawą” wizję świata, jeden z administratorów Forum Młodzieży Prawicowej XPortal.pl

Paweł Korzondkowski: W październiku rozpocząłeś studia w Poznaniu, jak odnajdujesz się w tym mieście i jak Ci się podoba na kierunku który wybrałeś?

Tomasz Wiśniewski: Zacznę od końca. Kierunkiem, który wybrałem jest "historia - myśl i kultura polityczna". Jak mi się wydaje, jest on wręcz stworzony dla mnie, ponieważ łączy wzajemne relacje świata idei i prób ich realizacji na przestrzeni dziejów, dotychczasowego ludzkiego "stawania się". Znajomość dziejów uważam za konieczną dla każdego człowieka uznającego się za stojącego po stronie Rzeczywistości, a więc formy świata wypracowanej czynami biorącymi za swoje źródło Boże natchnienie. W mieście jakoś się odnajduję, na pewno bliska jest mi jego pruska architektura (a pochodzę z jeszcze bardziej pruskiego Szczecina). Dodatkowo cieszę się, że przez dłuższy okres czasu mogę przebywać w historycznie polskim mieście, czego dotychczas nie doświadczałem. Odnośnie zaś otoczenia ludzkiego - generalnie gdziekolwiek bym nie był, to jest mi ono dość obce, utrzymuję od niego spory dystans, no i oczywiście mogę stwierdzić pewne różnice mentalne między moim pierwotnym a aktualnym środowiskiem.

P. K.: Z tego co wiem, masz już za sobą publikację na łamach MI oraz Templum Novum i kilku innych magazynów reprezentujących ideowy świat antysystemowej prawicy, oprócz tego piszesz wiersze. Jakie formy twórczości literackiej/publicystycznej uważasz za odpowiednie dla siebie i otoczenia, w którym działasz?

T. W.: Na swoim etapie zaangażowania czy też poziomie wyrobienia za najbardziej optymalne uważam pisanie recenzji (książek, płyt muzycznych), dopiero w dalszej kolejności bardziej naukowych artykułów. Wiąże się to z tym, że preferuję twórczość fragmentaryczną - opisywanie, zgłębianie, wyjaśnianie jakiegoś skromnego, okrojonego tematu - ponieważ z powodu niekontrolowanego przyrostu (zalewu!) informacji i produktów materialnych za niemożliwe uważam wypracowanie wielowątkowego, całościowego obrazu jakiegoś zagadnienia. Za każdym elementem takiego wykorzystania wiedzy ogólnej przychodzi kolejny, i tak dalej aż do rozmycia tematu. To jest postmodernizm. Oczywiście, moja optyka w tych aspektach musi być subiektywna, zależy od osobowych właściwości umysłu. Taką koncentrację na drobnych (w obliczu "całości" dziedzin nauki, kultury etc.) wytworach ludzkiego ducha i umysłu uważam jednak za dobrą szkołę dla własnego intelektu. A co do pisania wierszy, to stanowią one materię jeszcze bardziej osobistą, przekazują symbole zrozumiałe raczej dla nielicznych. Ze swojej strony staram się przyłożyć do ich "popularyzacji". Mógłbym też dodać coś o klipach umieszczanych na YouTube, ale o tym chyba będziemy mówić w dalszej części wywiadu.

P. K.: No właśnie, na Twoim youtub'owskim profilu można znaleźć sporo klipów. Większość z nich pod muzykę zespołów z bardzo pojemnego nurtu military/industrial/neofolk. Poruszają wiele tematów i wywołują sporo dyskusji, poczynając od Twojego pierwszego klipu z muzyką niemieckiego Von Thronstahl „Bellum, Sacrum Bellum?!” w którym starałeś się, w wersji mocno skróconej przedstawić historię kontrrewolucji. Dlaczego akurat ta forma? Czy jako konserwatysta uważasz za odpowiednie korzystanie z takich masowych przecież i niezbyt wyrafinowanych środków przekazu?

T. W.: Ha, klip o którym wspominasz jako pierwszy przeze mnie utworzony zawierał oczywiście sporą dawkę młodzieńczego idealizmu, chęci jak najszerszego przekazu, choć właściwie to i tak jego forma jest poważnie zracjonalizowana - aż dziwię się, że nie wyszło mi coś głupszego i bardziej patetycznego. No cóż, mimo że jestem konserwatystą to zostałem wychowany w ponowoczesności i innych form właściwie nie znam. Nie umiałbym namalować epickiego obrazu, stworzyć ze skały monumentalnej rzeźby czy czegoś podobnego. Wykorzystuję metody, które są mi dane, staram się udoskonalać w tym, co z otoczenia udało mi się pojąć i wykorzystać to w godnych celach. Nie obchodzę się przy tym bez żadnej refleksji co do wykorzystywanego obrazu, dźwięku czy tekstu. Tak, YT jak cały internet jest nieprzebranym syfem, potrafi utrwalić na jakiś czas zarejestrowane na filmie chwile i to w takiej liczbie, że kompletnie dezawuuje się wartość rzeczywistych dzieł, wymagających twórczego wysiłku. Szczęśliwie w tej pstrokaciźnie i nasze, hermetyczne środowiska potrafią zagospodarować jakąś niszę.

P. K.: Czy Twoim zdaniem, nie jest dziwne, że przedstawiciele polskiej młodej Prawicy integralnej, będący praktycznie w 100% tradycyjnymi katolikami opowiadającymi się za zasadą „extra Ecclesiam nulla salus”, potrafią jednocześnie tak wiele czerpać z dorobku niechrześcijańskich myślicieli takich jak np. René Guénon, Julius baron Evola, Yukio Mishima, Ananda Coomaraswamy?

T. W.: Nie, nie dziwi mnie to. Samo operowanie nazwiskami, powoływanie się na tych myślicieli etc. jeszcze nie jest straszne. Z ich idei wyzyskujemy radykalną antyświatowość, ale nie całość ich zapatrywań. Zazwyczaj jest zaznaczane przy tym, że są oni umocowani w innych nurtach myślowych. Stanowią pewne romantyczne modele z dalekich krajów, antytezę naszego aktualnego przyziemnego zagubienia. Właśnie poprzez konfrontację ich refleksji z tradycyjnym nauczaniem katolicyzmu, jego obyczajami, podaniami i figurami historycznymi dokonujemy odrzucenia chwastów z nieprawomyślnych nauk ludzi, których przytoczyłeś.
Nie do pominięcia jest przy tym dzisiejszy obraz naszych "bliższych" bohaterów, którymi wycierają sobie gęby wszyscy, od systemowych politykierów przy różnych rocznicach po twórców programów edukacyjnych reżimowego szkolnictwa. Są oni dla nas zbyt tani, skończeni, stali się tylko fasadami swoich czynów i przekonań, które to fasady są jednym z brudów zalepiających mózgi współczesnych "ludzi". Wizerunek wartościowych postaci, utrwalonych w powszechnej świadomości, można będzie zmienić tylko dysponując władzą informacyjną, kulturową.

P. K.: Problemem polskiej Prawicy są nieustanne konflikty. Choć jest ona niezbyt liczna, to i tak nadal się dzieli. Ostatnio byliśmy świadkami sporu między tzw. romantykami (Organizacja Monarchistów Polskich) a realistami (Klub Zachowawczo Monarchistyczny). Czy wg Ciebie te spory mają sens i czy jest szansa na jakiś wspólny front w walce contro il mondo moderno?

T. W.: Moim zdaniem wszystko ma sens, który objawi się w odpowiedniej chwili. Tymczasem po prostu go nie rozumiemy. Same zaś miana przypisane stronom tego konfliktu są tylko umownymi uproszczeniami i nie muszą koniecznie oznaczać tych konkretnych wizji. W tej rozgrywce "romantyzm" vs. "realizm" to tylko wyabstrahowane pojęcia. Sądzę, że za tym kryje się jednak coś więcej, jest to rzeczywiste starcie dwóch nurtów na skrajnej prawicy, ale w tak krótkim czasie nie możemy ich prawidłowo zidentyfikować. Sami aktorzy sporu są na to zbyt młodzi; kłótnia trwająca rok czy dwa może rozstrzygać o czymś w demoliberalizmie, ale nie w świecie idei. Właśnie z tych powodów nie mam ochoty mówić zbyt dużo.

P. K.: Dziękuję za rozmowę i życzę wierności w podtrzymywaniu świętego ognia Tradycji.

T. W.: Również dziękuję i pozdrawiam. Mam nadzieję, że w swoich słowach udało mi się zawrzeć obraz tego, czym się zajmuję i pobudek za tym stojących. Taka jest moja rola, etymologicznie (z j. łac.) spójna z samym jądrem znaczenia tradycjonalizmu - przekazywanie. Idei, myśli, wartości.

niedziela, 24 października 2010

Posłowie miejcie odwagę!

Właśnie przeczytałem na onecie o nowej akcji Pana Janusza Palikota "posłowie, nie lękajcie się biskupów", jak sam poseł wyjaśnia, ma ona na celu:
(...) pokazać wyraźnie, że nie ma zgody na taką presję ze strony Kościoła na posłów, pokazać, że w jakimś sensie mamy w Polsce do czynienie z państwem wyznaniowym, przez tego typu zachowania

Panu Palikotowi nie podoba się to, że Kościół Katolicki w Polsce ma jeszcze odwagę, aby wymagać od tych posłów, którzy deklarują się jako katolicy i przystępują do sakramentów, aby w sprawie tak istotnej jak kwestia zapłonienia in vitro zajeli stanowisko zgodne z wiarą, której wyznawanie deklarują. Nie tylko jemu się to nie podoba, wielu chciałoby móc być z jednej strony katolikiem, a z drugiej demokratycznym politykiem odpowiadającym tylko przed coraz bardziej ogłupionym ludem. Zapominają o tym, że wiara nie jest sprawą wyłącznie prywatną ale także publiczną i jej zasady mają prawo być obecne w życiu społecznym, a ci posłowie, którzy za katolików się uważają mają obowiązek tworzyć ustawodawstwo z nią zgodne. Zapominają także o tym, że zgodnie z katolicką nauką społeczną władza pochodzi od Boga, a nie od ludu (może on jedynie wskazać kto ma sprawować daną funkcję, ale władza jako taka ma źródło w Bogu) i to przed Bogiem będą odpowiadać za to jakie prawo tworzyli, i czy było ono zgodne z Bożym prawem.
Jeśli komuś się to nie podoba droga wolna, posłowie, nie lękajcie się biskupów, nikt was w Kościele na siłę nie trzyma. Wyboru dokonać musicie, nie można być katolikiem w niedzielę a "demokratycznie wybranym posłem odpowiadającym przed ludem a nie biskupami", nie przejmującym się prawem Bożym przez resztą tygodnia. Wybierzcie komu chcecie służyć, odwagi!